Pierwsza Polska Przychodnia Internetowa
Łazarza, Olimpii Poniedziałek 17. Grudnia 2018r
Leki związane z chorobą
linki sponsorowane, reklamy
Nowoczesne leczenie w hematologii
– wywiad z profesorem Wiesławem W. Jędrzejczakiem ze Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha 1a w Warszawie.
Luiza Pasierowska: W leczeniu nowotworów układu krwiotwórczego cały czas dokonuje się postęp, dzięki czemu zwiększają się szanse chorych na wyleczenie oraz dłuższe i komfortowe przeżycie. Ostatnio dużo się mówi o wykorzystaniu w terapii przeciwciał monoklonalnych – leków które są swojego rodzaju snajperami strzelającymi tylko do komórek nowotworowych – należą do nich np. MabCampath, Rituksymab czy Glivec.
Prof. Wiesław Jędrzejczak: w chwili obecnej w poszukiwaniu nowych leków medycyna wykorzystuje wszelkie możliwości. Obecny okres rozwoju to nie są już leki cytostatyczne, ale leki celowane na pewien rodzaj nowotworu. Do takich należą właśnie Campath i Glivec. Nie są to jednak leki o szerokim działaniu przeciwnowotworowym, mają wskazania dla paru sytuacji klinicznych. Ich swoistość ma swoje dobre i złe strony. Dobre to takie, że mniejsze są skutki uboczne, złe - że nie znamy powodów, aby lek taki mógł działać w innych rodzajach nowotworów. Niemniej jednak są one cenne, gdyż dają szansę właśnie tym chorym, którzy tego potrzebują. Być może z czasem okaże się również, że mają nowe wskazania do stosowania.
LP: Jakie są wskazania do stosowania tych leków?
Prof. WJ: Tak jak wspomniałem są to leki swoiste, celowane na pewien rodzaj nowotworu. I tak Campath to lek 3 rzutu stosowany w przewlekłej białaczce limfatycznej (CLL), chociaż myśli się tu już o badaniach nad wykorzystaniem go do leczenia pierwszego rzutu tej choroby. Glivec – stosowany jest w przewlekłej białaczce szpikowej. Rituksymab czyli Mabthera– w chłoniakach nieziarniczych (NHL). U chorych, którzy nie odpowiedzieli na wcześniejsze leczenie leki te są obiecującą strategią postępowania.
LP: Jak działają te leki?
Prof. WJ: Campath i Rituksymab to przeciwciała, które rozpoznają powierzchniowe struktury komórek nowotworowych, łączą się z nimi i w efekcie niszczą je lub blokują ich wzrost. Technologia humanizowanych przeciwciał monoklonalnych polega na wytworzeniu mysich przeciwciał monoklonalnych i poddaniu ich zabiegowi humanizacji. Za pomocą chemii białek przeciwciała te modyfikowane są w ten sposób, aby miejsce wiążące antygen nowotworowy pochodzące z mysiego przeciwciała wkomponować w ludzkie przeciwciało. Uzyskany w ten sposób produkt łączy aktywność przeciwnowotworową przeciwciała mysiego i brak immunogenności dla ludzkiego układu odpornościowego, która jest typowa dla mysich przeciwciał.

Większość nowotworów polega na tym, że komórki nowotworowe się nadmiernie rozmnażają. W przewlekłej białaczce limfatycznej (CLL) jest za dużo komórek nie dlatego, że za dużo ich się rodzi, ale dlatego że zbyt mało obumiera. Dochodzi wówczas do akumulacji limfocytów. Jeśli ich liczba podwaja się w ciągu roku szybciej niż np. z 19 tys. do 38 tys. limfocytów, to sytuacja taka jest wskazaniem do podjęcia leczenia. Są różne linie postępowania. W CLL najpierw możemy zastosować lek 2 CDA, lub fludarabinę, potem Campath - Campath niszczy nadmiar skumulowanych komórek. Rituksymab w chłoniakach hamuje cykl komórkowy i nie dopuszcza do rozmnażania się komórek nowotworowych. W przewlekłej białaczce szpikowej, gdzie występuje nadmierna produkcja komórek nowotworowych Z kolei Glivec czyli STI-571 nie jest przeciwciałem ale syntetycznym blokerem produktu genu nowotworowego, produkującego określony rodzaj nowotworu: przewlekłą białaczkę szpikowa. Jest blokerem tzw. enzymu ABL, wykorzystywanego przez komórki nowotworowe do wzrostu.
LP: Wspomniane leki to przeciwciała a nie cytostatyki – niszczą więc chore komórki a nie cały organizm (jak przy chemioterapii) – daje to ogromną szansę dla chorych – nie obciąża tak bardzo organizmu jak chemioterapia. Jakie są korzyści medyczne dla pacjenta? Jak poprawia się komfort ich życia? (czują się lepiej, tyją, nie męczą się, ustępują bóle, gorączka?) Z badań Campathu (CAM 211) gdzie byli kwalifikowani pacjenci leczeni lekami alkilującymi, i u których nastąpiła wznowa lub oporność przy leczeniu Fludarabiną wynika, że u ponad połowy pacjentów osiąga się stabilizację choroby. Średni czas przeżycia wszystkich pacjentów wynosił 16 miesięcy.
Prof. W.J: Są to związki obiecujące, nie powodują więc takich objawów jak cytostatyki, ale jeszcze tak naprawdę nie wiadomo, jaki będzie ich efekt. Mogą mieć działania niepożądane, o których dowiemy się np. za kilka lat. Mają krótką historię. Wyniki badań tych leków nie są jeszcze opublikowane. Tendencja emocjonalna jest tak, że to, co nowe, będzie lepsze. Okaże się to w przyszłości. Niemniej jednak są dane doświadczalne, o pozytywnych odpowiedziach na leczenie Campathem czy Glivec’iem.
LP: Jakie badania są u nas prowadzone nad tego typu lekami?
Prof. W.J: W Polsce prowadzone są badania Glivecu. Campath będzie poddany badaniom klinicznym przed końcem bieżącego roku. Testujemy także nowy lek na ostrą białaczkę limfoblastyczną, prowadzone są również testy leku FTI stosowanego w ostrej białaczce szpikowej. Testujemy także nowe antybiotyki oraz cytokiny. Generalnie jako polska hematologia wkroczyliśmy dynamicznie do badań. Polska jest krajem wysokiej wiedzy. Wykonaliśmy badania 2CDA – biodrybiny i tu polska hematologia stanęła na wysokości zadania – Wyniki badań 2CDA zostały opublikowane w czasopiśmie „Blood”. Campath to następna linia terapeutyczna po tym leku. Jesteśmy w stanie przeprowadzić badania kliniczne i wypromować je na poziomie międzynarodowym. Poza tym należy pamiętać, że nasza klinika leczy populację 5 mln ludzi, co odpowiada populacji całej Finlandii, nic więc dziwnego, że duże światowe ośrodki są zainteresowane prowadzeniem badań w naszym kraju. Faktem jest, ze nie możemy leczyć wszystkich. Mamy możliwość włączenia od 6 do 8 chorych do badania danego leku. Jest to działalność ściśle nadzorowana przez sponsora badania oraz Polską Komisje Bioetyczną. To oni kwalifikują chorych wybranych do badania. Potem prowadzone są bardzo dokładne raporty z choroby (tzw. ‘case report forms’). Udział w tych badaniach dla chorych to zwykle jedyna szansa na skuteczne leczenie.
LP: Ilu jest średnio pacjentów kwalifikujących się do terapii nowymi lekami?
Prof. W.J: Campath – to średnio 20 chorych rocznie, Glivec –10-15 chorych, STI – także 10-15 pacjentów.
LP: Jaki jest koszt leczenia chorych nowoczesnymi lekami?
Prof. W.J: Glivec – roczny koszt terapii to około 120 tys zł – chory musi być leczony do końca życia (jest to rząd wielkości porównywalny z jednorazowymi kosztami przeszczepienia szpiku, które często jest bardziej skuteczne). Campath – to koszt do 40 tys. zł (kuracja przez czas około 8 tygodni – od 2 do 6 podań leku). Są to niestety drogie leki.

U nas w klinice koszt leczenia ostrej białaczki to 37-40 tys. zł na jeden pobyt w szpitalu. Z tego na samą hospitalizację chorego mamy przyznane 3 700 zł, na cytostatyki 1 500 zł. Cytostatyki objęte są oddzielnym budżetem i tu sytuacja jest generalnie poprawna. Należy jednak pamiętać, że chorzy na nowotwory wymagają wielu różnych kosztownych terapii. Cytostatyki – to zaledwie 20 % całościowych kosztów leczenia. Dochodzi do tego leczenie uzupełniające, które jest kosztowne i ta część terapii to niestety deficyt: są to antybiotyki i preparaty krwi (przykładowo jednorazowy koszt podania płytek krwi to 1500 zł, a często trzeba ją przetaczać 3-4 razy w tygodniu). A hospitalizacji tego typu mamy u nas 120 rocznie. Są to sytuacje dramatyczne, bo najczęściej chorują młodzi ludzie, którzy mają ponad 50% szans na wyleczenie. W zarządzaniu szpitalem należy połączyć dwa interesy: ekonomiczny i interes społeczny: prawo każdego do zdrowia.
LP: Biorąc pod uwagę te dwa cele – czy będzie Pan postulował refundację leków nowej generacji?
Prof. W.J: Zdaję sobie sprawę, że żyjemy w biednym państwie i nie widzę tu takiej możliwości dla tych preparatów, o których rozmawialiśmy. Każdorazowo będziemy występować do kasy chorych o indywidualną refundację. Za każdym razem brany będzie pod uwagę stosunek korzyści z zastosowanego leczenia do jego ceny. Te zyski są nadal trudne do udowodnienia, gdyż nie mamy danych długoterminowych zastosowania tych leków w procesie leczenia.
LP: Nie tylko sytuacja polskiej służby zdrowia jest niestety dramatyczna, ale cały czas nie ma skutecznych rozwiązań leczniczych, które w końcu doprowadzą do opracowania skutecznego leku na raka. Jak w obliczu takich problemów i swojego powołania potrafi Pan jeszcze zachować pogodę ducha?
Prof. W.J: W tej specjalizacji człowiek jest tak naprawdę tym wybranym. Ten, kto nie jest w stanie znieść nieszczęścia innych ludzi, po prostu nie przetrwa. Średnio parę razy w tygodniu muszę powiedzieć młodemu człowiekowi, że jest chory na raka i co więcej: muszę go przekonać, że od jutra musi się poddać chemioterapii, bo inaczej za tydzień może go już nie być – w pewien sposób przekazuję mu coś, co on może odebrać jako wyrok śmierci. Jest to wyzwanie psychologiczne, bo ten pacjent mógłby być moim dzieckiem. Innej drogi nie ma. Muszę spojrzeć nieszczęściu w oczy i cieszyć się tym, że część chorych można uratować.
.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Luiza Pasierowska
linki sponsorowane, reklamy
Przychodnia.pl, jest nazwą zastrzeżoną (C) 1999. Informacje zawarte na naszych stronach WWW mają charakter dydaktyczno - poglądowy i nie mogą stanowić podstawy do zaniechania kontaktu z lekarzami w celu badania, leczenia czy konsultacji. Jakkolwiek zespół redakcyjny dokłada wszelkich starań, aby informacje tu zawarte były rzetelne i pochodziły z wiarygodnych źródeł, nie ponosi żadnej odpowiedzialności za ich stosowanie w praktyce.