Przychodnia.pl
Czwartek 25. Maja 2017r
Grzegorza, Urbana
linki sponsorowane, reklamy

Rodzaje depresji
O melancholio, ty, co wszystkie rzeczy
Pod kątem śmierci ukazujesz oku;
Ty, co na smętny, błędny wzrok człowieczy,

Ze styksowego rzucasz mgłę potoku:
Ty jesteś matką owych widzeń duszy,
Gdzieś się u nieba zradzających stoku.

Kazimierz Tetmajer. O melancholio...
Nie mamy jeszcze określonych wskaźników biochemicznych, neurofizjologicznych ani żadnych innych, które pozwalałyby w jasny i bezsporny sposób rozpoznawać depresję.
Musimy sobie zdawać sprawę, że pojęcie depresja jest heterogenne – czyli oparte na szerokim zakresie zaburzeń depresyjnych; od uwarunkowanych biologicznie po zaburzoną w swym rozwoju osobowość i mechanizmy rozwoju depresji. O podziale depresji, zależnie od jej głębokości i nasilenia objawów, była już uprzednio mowa. Inne klasyfikacje, stale niedoskonałe i stale ulepszane, budzą nadal sporo kontrowersji. Dotyczy to podziałów na poszczególne podtypy depresji, gdzie nasilenie określonych objawów, po przekroczeniu przez nie określonego natężenia, powoduje zmianę jakości i zaliczenie depresji do innej grupy diagnostycznej. Istnieje wiele odmian tej choroby wyróżnianych na postawie ciężkości przebiegu, czasu trwania, okoliczności ujawniania się, szybkości ustępowania, częstości nawracania lub szybkości odpowiedzi na prowadzone leczenie. Ponadto niekiedy rodzaj (lub podgrupę) depresji wyróżnia się spośród innych faktem pojawiania się w określonych sytuacjach życiowych. Było wielu znakomitych psychiatrów w dziejach tej specjalności, którzy przez całe swe długie i pracowite życie głównie „mnożyli byty” chorób, a w tym i depresji (Leonhard).
Depresja jest częstą chorobą, a jej objawy osiągają różne nasilenie i występują w wielu konfiguracjach.
Jeśli psychiatra używa określenia „depresja”, to prawie na pewno ma na myśli depresję endogenną. Zróżnicowanie rozpoznań w ostatnich latach, to próby ujednolicenia wiodących objawów i logicznego rozdzielenia objawów dodatkowych w osobne podgrupy. Musimy jednak uświadomić sobie, że zwyczajowo funkcjonują obok siebie rozpoznania tradycyjne jak i nowoczesne, opisowe, jak i odnoszące się do wieku i sytuacji w jakiej znajduje się pacjent.
Aby ten gąszcz problemów ujednolicić i by mogli się psychiatrzy z różnych krajów porozumieć,
i wreszcie gwoli praktyki w zalecaniu określonych kuracji farmakologicznych wprowadzono międzynarodową klasyfikację, nazywaną w skrócie ICD-10. (Dziesiątka oznacza tu, że jest to kolejna modyfikacja przyjętej klasyfikacji!)
  • epizod depresyjny; łagodny, umiarkowany lub ciężki
  • choroba afektywna dwubiegunowa
  • nawracające zaburzenie depresyjne
  • dystymia
  • inne, bliżej nie określone zaburzenia nastroju
Ponadto, aby ułatwić klasyfikację i wzbogacić rozpoznanie ustalono różnicujące objawy służące do rozpoznawania depresji.
  • objawy podstawowe
    - obniżony nastrój
    - anhedonia (brak innych uczuć jak tylko przygnębienie)
  • objawy dodatkowe
    - zaburzenia snu
    - chudnięcie lub tycie
    - dekoncentracja
    - brak poczucia własnej wartości
    - spowolnienie lub niepokój
    - nieuzasadnione zazwyczaj poczucie winy
    - myśli samobójcze
  • gorsze funkcjonowanie
  • trwanie dolegliwości co najmniej dwa tygodnie, z ich codziennym występowaniem
      Aby w sposób pewny rozpoznać depresję należy stwierdzić co najmniej dwa lub trzy z pośród objawów podstawowych i od czterech do ośmiu z dodatkowych, z zachowanym warunkiem dwutygodniowego ich trwania.
Depresja reaktywna, a depresja endogenna
Depresja reaktywna lub nerwicowa, to taka, gdzie wyraźny jest związek między silnym stresującym lub tragicznym wydarzeniem, a przygnębieniem - jako reakcją na to wydarzenie. Romeo trafiający do grobowca i przekonany o śmierci swej ukochanej, znalazł się w czeluści depresji:

Julio! kochanko moja! moja żono!
Śmierć, co wyssała miód twojego tchnienia,
Wdzięków twych zetrzeć nie zdołała jeszcze.
Nie jesteś jeszcze zwyciężoną...

Jakżeś ty jeszcze piękna! Mamże myśleć,
Że bezcielesna nawet śmierć ulega
Wpływom miłości? że chudy ten potwór
W ciemnicy tej cię trzyma jak kochankę?
Bojąc się tego, zostanę przy tobie
I nigdy, nigdy już nie wyjdę z tego
Pałacu nocy; tu, tu mieszkać będę...

Pójdź, ty niesmaczny, cierpki przewodniku!
Blady sterniku, pójdź rzucić o skały
Falami życia skołataną łódkę!

Przekład Józef Paszkowski
Utrata bliskiej osoby, dramatyczne zwroty fortuny, zagrożenie życia lub uwikłanie w beznadziejną sytuację osobistą;
wszystkie te sytuacje mogą spowodować zbyt wielkie przeciążenie emocjonalne i w efekcie wystąpienie depresji reaktywnej. Gdyby jednak, jakimś szczęśliwym trafem, zły los udało się odwrócić, gdyby osoba uznana za zaginioną powróciła, a zagrożenie życia okazało się tylko pomyłką diagnostyczną, ustąpiła by również depresją. Załamany nią chory i nieszczęśliwy człowiek został by tym samym „uzdrowiony”.
Jedna z moich pacjentek tak pisała w obliczu zagrożenia jakie wyniknęło z ciężkiej choroby męża:
Mój 44 letni mąż zawsze cieszył się doskonałym zdrowiem i, jak to zazwyczaj bywa w przypadku takich osób, nieomal nie zwracał uwagi na własne samopoczucie. Nic więc dziwnego, że gdy na początku tej zimy się przeziębił zamiast iść do lekarza kupił aspirynę, poleżał przez weekend, a w poniedziałek rano normalnie poszedł do pracy. Uznał, że skoro spadła mu gorączka nie ma problemu, ale mnie niepokoił jego powracający wieczorami kaszel. Próbowałam wysłać go do przychodni ale bezskutecznie. Zresztą – ten objaw też po jakimś czasie sam ustąpił i pozornie wszystko wróciło do normy. Przez całą zimę Krzysztof czuł się dobrze, ale na przedwiośniu zaczął się skarżyć na bóle stawów, łatwo się męczył i pocił. Gdy pojawiły się obrzęki stawów wreszcie poszedł do lekarza. Ten skierował go na prześwietlenie płuc i na podstawie zdjęcia wstępnie rozpoznał rzadką i niekiedy niebezpieczną w skutkach (może prowadzić do nowotworu) chorobę układu odpornościowego – sarkoidozę. Krzysztof trafił do szpitala na szczegółowe badania i obserwację a mi w jednej chwili na głowę zwalił się cały świat. Poczułam się człowiekiem bez oparcia. Z Krzysztofem jestem od 12 lat i przez ten czas wypracowaliśmy sobie własny rytm życia. Bałam się o męża. Lekarze nie taili, że sarkoidoza może nawet zagrażać życiu. Starałam się nie myśleć o najgorszym, ale nie mogłam liczyć się z taką ewentualnością. Przerażała mnie myśl, że mogę zostać sama, bez niego. Jak dam sobie radę? Nie mam dzieci, jestem jedynaczką i poza mężem i mamą nie mam już rodziny. Dopiero teraz zrozumiałam jakim oparciem psychicznym był dla mnie mąż – jak będę żyła pozbawiona podpory? Przerażały mnie też sprawy finansowe: niespłacone mieszkanie – czy sama będę w stanie je utrzymać? Ale ten lęk był już wtórny, najbardziej bałam się czy nie załamię się w obliczu ewentualnej śmierci Krzysztofa, czy po prostu ją wytrzymam, czy nie zwariuję. Przeżywałam każde jego badanie (były to właściwie małe zabiegi typu bronchoskopia), przez cały czas trwałam w podświadomym oczekiwaniu katastrofy, żyłam jak w letargu. Pozornie zajmowałam się czymś konkretnym (np. pisałam, sprzątałam, robiłam zakupy) lecz w rzeczywistości żyłam wizytami w szpitalu i oczekiwaniem na telefony z wiadomościami. Byłam jak pogrążona we śnie. Tłumaczyłam sobie, że nieszczęście jest nieodłącznym elementem każdego istnienia – rozumiałam to, ale emocjonalnie nie byłam w stanie pogodzić się z tą prawdą. Miałam koszmarne, choć nie zawsze związane z sytuacją sny (jakieś pościgi, pogrzeby, porwania). Jednak wbrew pesymistycznym prognozom choroba zaczęła się cofać. Po dwóch tygodniach Krzysztofa puszczono do domu na weekend, po kolejnych dwóch – został wypisany, oczywiście z zaleceniem zgłaszania się na badania kontrolne. Byłam przeszczęśliwa, ale jeszcze długo gdzieś w moim wnętrzu drzemał strach: budziłam się w środku nocy niepewna, czy mąż jest w domu, śnił mi się szpital i choroby.
Można więc poddawać w wątpliwość czy depresja reaktywna jest „prawdziwą” depresją?
Rozpoznanie takie, mające jednak długą tradycję jest nadal używane jako podkreślenie związku między psychologiczną traumą a reakcja na nią. Rozróżnienie depresji reaktywnej od endogennej ma i ten walor, że wskazuje konieczność energicznego farmakologicznego leczenia tej drugiej.
Depresja nerwicowa
Depresje te zbliżone do reakcji nerwicowych charakteryzują się niezbyt nasilonymi objawami obniżonego nastroju i napędu. Cechuje je natomiast zaznaczona przewlekłość oraz częste manifestacje lękowe. Nie występują w nich natomiast somatyczne objawy charakterystyczne dla większości depresji.
Depresje anankastyczne
W każdej depresji pojawia się wątek niepewności przed podjęciem jakiegokolwiek przedsięwzięcia jak również wątpliwości co do podjętych już działań. Pacjenci podejmują szereg męczących czynności sprawdzających prawidłowość wykonania prac, decyzji czy wypowiedzi. Niekiedy są to dokuczliwe rytuały wyczerpujące pacjenta i cierpliwość otoczenia. Niekiedy rozdrażniony nimi pacjent dokonuje aktów samookaleczenia.
A oto, opis dolegliwości pacjenta, u którego rozpoznałem depresje anankastyczną i z powodzeniem leczyłem tymoleptykami (później miewał jeszcze dwa razy nawroty):
Pacjent, dwudziestojednoletni kawaler, zgłosił się do mnie kiedy przed pięciu laty, był jeszcze studentem jednej z uczelni ekonomicznych stolicy. Powodem wizyt były uporczywe myśli natrętne i natręctwa ruchowe, które występowały u niego od wielu lat ale ostatnio niebezpiecznie się nasiliły. Ich mnogość i częstość uniemożliwiały mu naukę absorbując czas, którego i tak miał zbyt mało. Miał poczucie, że ze wszystkim nie daje sobie rady. Dość wcześnie zaobserwował stopniowy spadek nastroju i niechęć do jakiejkolwiek aktywności. Twierdzi, że niewiadomo kiedy stał się „smutasem”. Poranne wstawanie i wybieranie się na zajęcia zbiegało się z wielokrotnymi ablucjami, które trwały nawet do 2 godzin. W efekcie i nie zdążał na uczelnie i blokował domową łazienkę. Obsesje dotyczyły obaw o zabrudzenie i możliwość zachorowania – stąd tak dokładne mycie i nieomal dezynfekowanie skóry rąk. Rytuałem było kilkakrotne zmywanie, a później powtarzanie tego jeszcze po kilka lub kilkanaście razy. Twierdził, że „głowę miał pełną niepotrzebnych skojarzeń lub nieprzyjemnych wyobrażeń”. Sprawiały mu one „psychiczny ból” gdyż nie był w stanie się ich pozbyć, a same w sobie były absurdalne i często niemiłe.

Bał się podawać ludziom rękę na powitanie, bał się dotykania klamek. Zerwał z tego powodu kontakty towarzyskie, odsunęli się od niego koledzy. Ubolewał, że nie ma dziewczyny, ale nie widział możliwości sprostania jej oczekiwaniom. Uważał się za „dziwaka”. Wiedział, że dolegliwości jego są absurdalne i chorobowe. Musiał z tego powodu wziąć nawet urlop dziekański.

Wszystkim tym objawom towarzyszyło przygnębienie. Wiele dni spędzał samotnie w domu, rozmyślając o swym nieszczęściu. Przed kilkoma miesiącami zgłosił się do psychiatry ale podane leki nie przynosiły mu ulgi. W czasie zgłoszenia rozważał możliwość próby samobójczej.
Depresje agitowane
Wiadomym jest, że przeżywanie nieszczęścia lub żałoby może mieć różne manifestacje. W naszym kręgu kulturowym jest to najczęściej wycofanie się, rezygnacja i przeżywanie swego bólu w samotności. W krajach śródziemnomorskich i w Afryce, a i u nas niekiedy, rozpacz przybiera ekspansywny charakter; połączone jest to z głośnym zawodzeniem, darciem szat. Depresje mogą niekiedy być połączone z niepokojem ruchowym i słownym. Takie właśnie depresje nazywany agitowanymi. Może to być związane z drażliwością wybuchowością, a nawet agresją osoby depresyjnej. Pacjenci tacy są bardzo absorbujący, zwracający na siebie uwagę, żądają zajmowania się nimi. Ich ewentualne zamiary samobójcze są zazwyczaj wcześniej wykrzyczane i zapowiadane.
Depresja duża i mała
Duża depresja jest depresją endogenną o znacznym nasileniu objawów. Zazwyczaj silnie zaznaczone są w niej poczucie winy i uczucie bezradności pacjenta. Widoczne jest również jego spowolnienie ujawniające się i w sferze ruchowej, i intelektualnej. Pacjent podaje, że czuje się otępiały, „głupszy” lub niezdolny do żadengo działania. Trudniejszy jest z nim zazwyczaj kontakt, z wysiłkiem odpowiada na zadawane pytania. Często widoczne są otamowania w wypowiedziach. Przyszłość widzi w czarnych kolorach, jako beznadzieję i wieczną męczarnię. Zazwyczaj chory będący w takim stanie, wcześniej lub później, dochodzi do myśli rezygnacyjnych i zaczyna krążyć myślami wokół problemu, jak rozstać się ze światem. Pacjent ma wtedy bardzo silne poczucie winy; wobec najbliższych, wobec świata, wobec niespełnienia oczekiwań, z powodu zawodu jaki sprawił pracodawcom, przyjaciołom, bliskim. Większość owych win jest „wymyślona”, przesadzona lub nawet niewiarygodna. Choremu przypominają się właśnie wtedy wszystkie przewinienia jakie dokonał w ciągu swego życia, wszystkie kłamstwa jakimi się kiedyś posłużył. Jeśli popełnił kiedykolwiek jakieś wiarołomstwo, to właśnie teraz w depresji staje mu ono przed oczami. Czuje, że wina jego jest wielka, kompromitacja nie do naprawienia. Tylko usunięcie się ze świata może powstrzymać szarpiące oskarżenia i wyrzuty sumienia.

Myśli takie dawać mogą niepokój, który jest stosunkowo częsty w dużej depresji. Niepokój może przerodzić się w bezładne miotanie, potępieńcze wprost zawodzenie, rozpacz bez dna. Depresja duża spełnia większość kryteriów stawianych do rozpoznania depresji.

Mała depresja cechować się będzie oczywiście mniejszym nasileniem objawów. Jako charakterystyczne dla niej podaje się występowanie zaburzeń snu (zwłaszcza płytki, przerywany sen i wcześniejsze wybudzanie się). Niekiedy przypominać ona może dłużej trwającą chandrę lub jakąś niesprecyzowaną psychiczną niedyspozycję. Depresja mała spełnia tylko niektóre z kryteriów rozpoznawczych depresji.
Depresja poronna, subkliniczna i podprogowa
Jak sama nazwa wskazuje, że wszystkie te typy rozpoznań to synonimy niepełnej depresji, a może nawet raczej podejrzenia, że obniżenie nastroju, z jakim zgłosił się pacjent jest jakąś formą niekompletnej depresji. Obserwując samopoczucie naszych pacjentów przez lata orientujemy się dokładnie kiedy mają oni pełną depresję, a kiedy tylko cykliczność zaznacza pewne rysy depresji w ich życiu. Wtedy używamy owych synonimów do określenia ich nastroju.
Depresja sezonowa
Zjawisko „zimowego smutku” znane było już od dawna, obserwowane i opisywane było zwłaszcza w krajach północnej części globu ziemskiego. Uważa się, że depresja sezonowa wpływa nie tylko na nastrój osoby nią dotkniętej, ale i na cały organizm, powodując drażliwość, wzmagając dyskomfort stanów przed miesiączkowych u kobiet i dając przyrosty wagi u wszystkich pacjentów. Większość osób na nią cierpiących, to aż 80% kobiety. Uważa się, że wywoływać ją może określona sekwencja pochmurnych dni w okresie zimowym. Przeciętny czas trwania depresji sezonowej, to kilka miesięcy.
Do typowych objawów tej dolegliwości zalicza się:
  • wzmożony apetyt, szczególnie na słodycze – dający zazwyczaj przyrost wagi. Może to spowodować wzrost wagi w okresie zimowym aż o 6 kg
  • obniżenie sił witalnych
  • apatia
  • zaburzenia snu
  • obniżenie popędu seksualnego
  • stałe rozdrażnienie
Amerykańska poetka Robbyn Turner tak charakteryzuje swój nastrój związany z depresją sezonową (tłumaczenie Krystyna Broczek):
Ten niepokój - ta depresja - to uczucie,
Że nie żyję w tym samym świecie
Co inni.
Lecz teraz
Jedyna rzecz, o której myślę, to że na kilka miesięcy
Tego roku
Słońce powraca.
I za to jestem głęboko wdzięczna.
Depresja maskowana
Ten typ depresji przebiega zazwyczaj pod postacią przewlekłej, dokuczliwej i często bolesnej choroby somatycznej. Może więc ona przypominać różnorodne silne zapalenia nerwów lub korzonków nerwowych. Niekiedy może przebiegać pod postacią przypominającą zapalenie nerwu trójdzielnego lub rwy kulszowej. Zdarza się, że pacjent zgłasza silne i uporczywe bóle głowy. Rozpoznanie tego typu depresji jest nadzwyczaj trudne i stawiane bywa zazwyczaj po wykluczeniu innych somatycznych chorób. Cechą charakterystyczną bólów występujących w maskowanej depresji jest nieskuteczność leków przeciwbólowych i blokad.
Depresja psychotyczna
Charakteryzuje się ona występowaniem objawów psychotycznych w przebiegu dużej depresji. Pacjent może zacząć wypowiadać urojenia samooskarżające lub nihilistyczne. Innym razem mogą być to urojenia hipochondryczne. Może twierdzić, że jest zarażony chorobą weneryczną, którą „zakaził całą rodzinę, sąsiadów i okolicę”. Inny, może utrzymywać, że jest tak ciężko chory, iż „wątroba jego i cały przewód pokarmowy uległy kompletnemu zanikowi. Teraz nie może przyjmować pokarmów gdyż nie ma czym trawić”. Kto inny może twierdzić, że „ciało jego wydaje taki odór, który czyni go wstrętnym i musi przebywać tylko w swym domu”. Takie przekonania wiodą zazwyczaj do tragicznych konkluzji i dlatego uważa się, że depresje psychotyczne obarczone są dużym ryzykiem samobójstwa. O opisanych powyżej typach depresji mówi się niekiedy również, że są one depresjami anestetycznymi (z brakiem odczuwania).
Depresja poporodowa
Uważa się obecnie, że występuje ona częściej niż się uprzednio sądziło. Niektóre statystyki podają, że dotyczą one aż 15% rodzących a statystyka ta dotyczy depresji bez objawów psychotycznych. Przyjęło się uważać, że znaczne przygnębienie, apatia i smutek pojawiające się w okresie 4 tygodni po porodzie rozpoznawane jest jako depresja poporodowa. Okres bezpośredni po porodzie można traktować jako przykład nagłego spadku hormonów płciowych i konsekwencji tego spadku. Podczas ciąży progesteron i estrogeny (podstawowe żeńskie hormony płciowe) osiągają poziom najwyższy z możliwych fizjologicznie, a nagłe oddzielenie się łożyska powoduje ich gwałtowny spadek. Ten spadek zaburza homeostazę hormonalną i w efekcie może spowodować depresję. Lekkie przygnębienie przejawiające się niekiedy tylko pod postacią „nadludzkiego zmęczenia” występuje u ponad połowy kobiet po porodzie. Występuje w ciągu pierwszych 6 miesięcy po urodzeniu dziecka. Zazwyczaj ujawnia się pomiędzy drugim a czwartym tygodniem po porodzie a pierwszym rzucającym się w oczy objawem będzie mniejsze zainteresowanie dzieckiem. Wg badań australijskich depresja poporodowa występuje znamiennie częściej u kobiet, które rodziły tylko jedno dziecko niż u wieloródek. Jej pojawienie się jest zazwyczaj niezrozumiałe. Występuje przecież w radosnym okresie życia kobiety i całej rodziny. Pojawienie się depresji tłumaczy się trudami okresu ciąży i porodu. Matka uważa swoją depresję jako stan niepojęty, wzbudza on jej niepokój i poczucie winy wobec urodzonego dziecka. Pacjentka w depresji, nie potrafi się cieszyć noworodkiem i ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Utrudnieniem leczenia w tym okresie jest konieczność karmienia piersią, kiedy wiadomo, że większość leków przenika do pokarmu matki.
Wielokrotnie wzywany byłem do pacjentek, które zapadały na depresje poporodowe. A oto opis jednej z takich wizyt, którą odbyłem w ostatnim czasie:
Wezwany zostałem przez męża pacjentki do ich mieszkania w jednej z dzielnic Warszawy. Pan ów zaniepokojony był zmianą jaka w ostatnim tygodniu zaszła w zachowaniu żony. „Ciągle płacze, nie jest w stanie zajmować się dzieckiem, musiała przyjechać jej matka aby zająć się żoną starszym dzieckiem i noworodkiem” – relacjonował przez telefon.

Państwo M. mieszkali w ładnym, nowocześnie urządzonym mieszkaniu. Oboje inteligenci, oboje mieli dobre zawody i wydaję się, że żyli dostatnio. Mieszkanie było zadbane, dobrze wyposażone. Mieli już jedno, starsze dziecko – córeczkę, która chodziła w tym czasie do zerówki. Pacjentka trzydziestojednoletnia kobieta nigdy dotąd poważnie nie chorowała. Po urodzeniu pierwszej córki nie miała żadnych niepokojów i po krótkim urlopie i przy wydatnej pomocy matki wróciła do pracy zawodowej. Tę bardzo lubiła – była księgową w dobrej firmie. W małżeństwie byli od 9 lat i pożycie układało się zgodnie. Ciąża z drugą córką przebiegała bez powikłań, poród był o czasie, siłami natury. Dziecko urodziło się zdrowe i otrzymało 10 punktów Abgara.

Od drugiego dnia po porodzie mąż zorientował się, że żonę coś „gnębi”. Nie cieszyła się jak za pierwszym razem a jej smutek pogłębiał się z dnia na dzień. Bardzo szybko okazało się, że nie radzi sobie w domu i mimo, że mąż wziął w tym czasie urlop czuła się coraz gorzej. Uskarżała się na brak uczuć, wewnętrzną pustkę. Sama była bardzo zaniepokojona swą reakcją. Nie cieszyła się dziećmi. Twierdziła, że porody ją „wykończyły”. Miała żal do męża, że chciał jeszcze jednego dziecka. Przestała sypiać, coraz częściej płakała, zaniedbywała pory posiłków dziecka. Zawsze bardzo dbająca o swój wygląd, teraz z trudem trzeba było ją nakłaniać do mycia. Zaczęła wspominać o bezsensie życia. Nie chciała widywać nikogo ze znajomych, nie godziła się na odwiedziny rodziny. Pediatra, który był na wizycie u noworodka zalecił wezwanie psychiatry, twierdząc, że pacjentka ma „psychozę poporodową”.

W czasie mej wizyty zachowywała się tak jak to zostało opisane wyżej. Fizycznie pacjentka była zdrowa. Przyznawała, że „coś się z nią złego dzieje”. Miała poczucie zmiany i bała się tego. Nie halucynowała ani nie wypowiadała urojeń. Płakała w obawie, że zaniedbuje dziecko, że „gdzieś się podziały jej wszystkie uczucia”. Fizycznie była spowolniała. Nie mówiła wyraźnie o samobójstwie lec nie cieszyła się życiem. Nagle wydało się jej ono za trudne. Miała przekonanie, że nie podoła obowiązkom, że zawiedzie męża i rodzinę.

Rozpoznałem u pacjentki depresję poporodową. Rozważałem nawet ewentualność hospitalizacji, ponieważ jednak miała ona dobrą opiekę – matkę, która specjalnie do nie przyjechała i męża na urlopie, zdecydowałem się pozostawić pacjentkę w domu. Szybka poprawa po leczeniu antydepresyjnym potwierdziła dodatkowo „ex juvantibus” postawione rozpoznanie depresji poporodowej.
W okresie poporodowym rozróżnić możemy w zasadzie trzy typy zaburzeń nastroju:
  • Krótkotrwałe obniżenie nastroju. Nazywane bywa niekiedy „baby blues”. Charakteryzuje się zmiennym nastrojem, smutkiem, płaczliwością i bezsennością. Występuje dość często, bo aż u połowy kobiet rodzących. Trwa na szczęście krótko, tylko dzień lub dwa i mija samoistnie, bez leczenia.
  • Właściwa depresja poporodowa cechuje się znaczniejszymi obniżeniami nastroju, drażliwością, lękami o stan somatyczny dziecka i samej położnicy. Uważa się, że występuje u 15% rodzących kobiet. Czas trwania tej depresji jest dość długi – może to być kilka miesięcy. Zazwyczaj niezbędne jest w takich przypadkach leczenie psychoterapią a niekiedy i farmakologiczne.
  • Psychoza poporodowa może na początku sprawiać wrażenie depresji. U pacjentki jednak pojawia się zazwyczaj dezorientacja, lęk, urojenia a niekiedy nawet omamy. To schorzenie pojawia się na szczęście dość rzadko, zaledwie w ułamku procenta u rodzących kobiet. Wymaga ono jednak zawsze leczenia szpitalnego ze względu na możliwość powikłań i ryzyko samobójstwa.
Kobiety, u których wcześniej wystąpiła depresja poporodowa mają przed sobą zwiększone ryzyko pojawienia się kolejnej depresji w czasie następnego porodu.
Poradnictwo rodzinne i psychoterapia mogłyby owo ryzyko wydatnie zmniejszyć. Dotychczas jednak nie ustalono jednoznacznie skuteczności profilaktycznego leczenia w zapobieganiu depresjom poporodowym. Wydaje się celowym wprowadzenie i w naszym kraju badań przesiewowych za pomocą tzw. Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej obejmujące wszystkie rodzące w celu wychwycenia, a tym bardziej nie przeoczenia, depresji u rodzących. Ważne jest to o tyle, że konsekwencje nie leczonej depresji poporodowej mogą być bardzo niekorzystne dla matki, dla dziecka oraz dla całej rodziny. Wydaje się, że należałoby również ustalić określony program szkoleniowy dla lekarzy rodzinnych, ginekologów - położników, psychiatrów i psychologów dotyczący zasad rozpoznawania tego typu depresji oraz stwarzającego szanse na szybszą i skuteczniejszą pomoc rodzącym, którym grozi ryzyko depresji.
Depresja lekooporna
Większość depresji leczona jest obecnie z dobrym efektem już po zastosowaniu pierwszego spośród dobrze dobranych leków. Faktem jest, iż zdarzają się sytuacje, że i druga, i następna kuracja nie przynosi efektu, Dzieje się tak niekiedy nawet w warunkach leczenia szpitalnego, przy stosowaniu znacznych dawek leków przeciwdepresyjnych. Niekiedy powodem owej lekooporności jest współistnienie u pacjenta innej choroby somatycznej lub psychicznej. W takich sytuacjach należy oczywiście szukać kolejnej, skuteczniejszej metody leczenia.
Depresja u dzieci
Depresje u dzieci zdarzają się niezbyt często. Stanowią one (do okresu przed pokwitaniem) około 3% wszystkich rozpoznawanych depresji. Jest to jednak poważne zagadnienie terapeutyczne i dlatego dzieci leczone powinny być w wyspecjalizowanych ośrodkach, przez lekarzy i terapeutów mających w tej dziedzinie duże doświadczenie. Wśród dzieci, na depresję chorują częściej chłopcy. Tuż przed okresem pokwitania i później, choruje jednak około dwa razy więcej dziewcząt, co przypomina zachorowalność w dorosłej populacji.

Z dziecięcą depresją endogenną wiąże się poważne ryzyko samobójstwa i dlatego leczenie należy podejmować możliwie szybko i kompleksowo. Znaczy to, że zaangażowany w nie powinien być zespół terapeutyczny, a leczenie powinno często obejmować również terapię rodzinną. Depresja dziecka stwarza poważne prawdopodobieństwo choroby w wieku dojrzałym, co związane jest z biologicznymi uwarunkowaniami depresji endogennych.

Sporym utrudnieniem w leczeniu dzieci jest brak standardów do stosowania wielu leków tymoleptycznych w tej grupie wieku. Stosunkowo dobrze jest tu rozpoznane używanie trójcyklicznych leków antydepresyjnych.
Depresja inwolucyjna
Do niedawna traktowano rozpoznanie to jako odrębną jednostkę psychiatryczną czyli depresję występującą w okresie starzenia się organizmu, w czasie gdy zachodzą nieodwracalne zmiany hormonalne. Rozpoznanie to stawiano u kobiet po okresie menopauzy i mężczyzn w okresie andropauzy. Oczywiście czas ten w życiu człowieka niesie za sobą również zwiększone ryzyko różnorodnych zmian somatycznych związanych z wiekiem, jak również specyficzne problemy psychologiczne. Ich spiętrzenie rzeczywiście może zaowocować wystąpieniem depresji, w której skargi pacjentów będą miały podobny charakter, a dylematy będą zbliżone. Tym niemniej, rozpoznanie to, obecnie traktowane jest jako historyczne i mające niekiedy jedynie walor akcentujący specyfikę czasu w jakim zostało stwierdzone.
Depresja u osób w wieku podeszłym
Tak o swych smutkach i utrapieniach związanych z zaawansowanym wiekiem pisał szesnastowieczny poeta francuski Ronsard ( Oda XIII, tłumaczenia L. E. Stefański):

Młodość mnie słodka opuściła,
Złamana moja pierwsza siła,
Mój ząb jest czarny, głowa biała
Ramiona słabe, a zaś żyły
Miast krwi się wodą napełniły
Rudawą, co nie grzeje ciała.
Głowa do ziemi mnie przygniata,
Bo legły na niej cierpień lata
I troska siadła niegodziwa
Przeto tak pilnie w każdym czasie
Coraz to wypatrywam za się,
By ujrzeć, czyli Śmierć przybywa.

Uważa się że około 15 % starszych ludzi, powyżej 65 roku życia cierpi na różnorodne depresję.
Wydaje się być to związane przede wszystkim z procesem starzenia się. Innymi czynnikami, które wpływają na duże rozpowszechnienie depresji w starszym wieku są nieodwołalne sytuacje życiowe; śmierć znajomych czy bliskich osób. U chorych, którzy cierpieli już uprzednio na depresję, może ona nawracać częściej, a czas nawrotów może być dłuższy i przebieg bardziej uciążliwy.
Rozróżniamy dwie postacie, jakie może przyjmować depresja u osób starszych.
  • postać z agitacją i urojeniami polega na pobudzeniu ruchowym i lęku z współistniejącymi urojeniami dotyczącymi zwykle chorób somatycznych, zmian w ciele, winy, kary, grzeszności, okradania, zubożenia, upośledzenia i nicości
  • postać apatyczną rozpoznajemy, kiedy przeważa utrata zainteresowań, chęci życia oraz zwolnienie zarówno szybkości myślenia jak i aktywności ruchowej. Osoby te charakteryzuje poczucie zmniejszonej wydolności zarówno fizycznej jak i intelektualnej. Stan ten może być tak ciężki, że przypomina demencję
Należy zdecydowanie podkreślić, że depresja w wieku podeszłym niesie ze sobą duże ryzyko zagrożenia samobójczego. Dlatego powinna być możliwie wcześnie leczona przez psychiatrę.
Depresja organiczna
Ten typ depresji będzie się charakteryzował licznymi, niekiedy nietypowymi, skargami na dolegliwości somatyczne, znacznymi zaburzeniami pamięci a często i zaznaczoną dysforią. Nierzadko u pacjenta współistnieją przewlekłe choroby somatyczne i zmiany psychoorganiczne. Wyraźniejsze jest u takich osób zaburzenie koncentracji uwagi i pamięci niż w przeciętnej depresji. Bardziej zaznaczone jest wycofywanie się z kontaktów społecznych i bardziej uporczywe zaburzenia snu. Uważa się, że w populacji wiekowej od 65 do 100 lat depresja występuje prawie u 5% kobiet i 3 % mężczyzn. Badacze amerykańscy są zdania, że osoby takie często, bo aż w 2/3 przypadków, nie są leczone właściwie ze względu na nie rozpoznawanie u nich depresji.
Dystymia
Dystymię, a więc pewną odmianę depresji, rozpoznajemy wtedy jeśli ustalimy, że pacjent przez dłuższy czas cierpi na niezbyt silne obniżenie nastroju, przygnębienie i upośledzenie sprawności psychofizycznej. Dystymię rozpoznaje się zazwyczaj jeśli ciężkość objawów ani czas trwania zaburzenia afektywnego nie pozwalają rozpoznać ani małej ani dużej depresji. Rozpoznanie to niekiedy stawiane jest na podstawie subiektywnych relacji chorego dotyczące jego długo trwającego złego samopoczucia. Obiektywnie w przypadku rozpoznawania dystymii, w zachowaniu pacjenta i jego aktywności zazwyczaj nie widzi się cech depresyjnych. Opisywane zaburzenie może być niekiedy długotrwałym „preludium” do pojawiania się dużej depresji. Może również być zejściem dużej depresji – utrzymującym się stanem przygnębienia, po wyleczeniu z dużej depresji. Nakładanie się na siebie w takiej sytuacji i dystymii, i dużej depresji nazywane bywa niekiedy depresją podwójną.
Depresja w chorobie afektywnej dwubiegunowej
Większość omawianych uprzednio form depresji charakteryzowała się jednoznacznym ubytkiem pewnych funkcji psychicznych: energii, aktywności, radości życia. Obserwujemy jednak występowanie choroby gdzie po depresji następuje okresowe zwiększenie owej aktywności, zmiana nastroju na euforię i pojawienie się olbrzymiej energii pacjenta. Stan taki nazywamy w psychiatrii manią i jest on jak gdyby odwrotnością depresji. U niektórych pacjentów stan maniakalny poprzedza wystąpienie depresji a ta następuje po nim, tak jak gdyby nastąpiło u pacjenta „wyładowanie akumulatora energii w uprzedniej erupcji maniakalnej”. Uważa się, że powodem tego typu choroby, nazywanej niekiedy psychozą maniakalno-derpesyjną lub chorobą afektywną dwubiegunową są zmiany genetyczne i biochemiczne występujące u pacjentów.
.
ZRÓDŁO: BEZSENNOŚĆ–autor dr med. Janusz Krzyżowski

TREŚCI prezentowane w witrynie mają charakter edukacyjny i dotyczą problemów: bezsenności, depresji, lęków, patologii seksualizmu, psychiatrii transkulturowej autor dr n. med. Janusz Krzyżowski – psychiatra KONTAKT: Prywatny Gabinet Lekarski: Leczenie stanów lękowych, depresji, nerwic.Warszawa Ul. Dolna 4/15 Rejestracja tel. 022 833 18 68 .
linki sponsorowane, reklamy

15651
Twój komentarz
Dodaj nowy komentarz

4 Kazimiera Wilczyńska- Ankus 87.206.106.0
2012-12-27 11:07:44

Zdiagnozowano u mnie organiczną depresję i na tym skończyła się rola szpitala. Psychiatra,który mnie leczy stwierdził,że właściwie obojętne jakie leki i czy w ogóle biorę. Mam po prostu radzić sobie sama. Nie zamykać się, wyjjść do ludzi ,znaleźć jakieś hobby itp. A ja po prostu nie mam siły.Na nic! A operowane serce i przewlekła obturacyjna choroba płuc nie ułatwiają życia. Mam za sobą próbę samobójczą i boję się czy jej nie powtórzę. Wołam o pomoć,a nikt tego nie rozumie. Jak długo będę dzielna?
3 PATRYK 86.63.125.115
2012-03-05 23:08:28

I NA CO MIEĆ DZIECI ?!
2 ewa 77.115.185.168
2011-10-01 12:12:09

Witaj w klubie, już to przerobiłam. Wiem co piszę, licz tylko na siebie. Kochasz życie, to połowa sukcesu. Dasz sobie radę.Musisz. Dzisiaj jesteś w czarnej dziurze,jutro zerwiesz kolejną kartkę z kalendarza..Spójrz za okno,czy napewno chcesz widzieć słońce ostatni raz? Dasz sobie radę,to nadzieja umiera ostatnia. jesteś silniejsza niż przypuszczasz..Trzymam kciuki.
1 Zofia 79.162.59.24
2011-10-01 02:02:17

Chce już odejść tylko czekam,na sądowe papiery,,moje życie jest straszne, ,Czekam ! Na taki dzień ,który mnie wyzwoli,nie śpię lubie zycia,sama wychowała 3 córki ,kiedy mnie okradly.zostałam sama,nawet sprawa o alimenty


Na Forum
Racja ważne jest to aby lekarz był dobry, a nie taki któremu zależy wyłącznie na pieniądzach. na pewno taka terapia ...ania.kot     14961

No proszę nie wiedziałam że te jagody mają takie cudowne działanie, muzę zacząć je jeść. ...ania.kot     42114

Ostatnio właśnie tak leczę przeziębienie że wyleguję się w łóżku , robię inhalację, pij ...ania.kot     81187

Ja miałam na początku ciąży delikatnie podniesiony poziom cukru we krwi, jutro idę na kolejne badania i zobaczymy czy się ...ania.kot     10617

Moje włosy kiedyś były bardzo zniszczone i rozdwojone, dziś są w lepszej kondycji ale nadal strasznie się puszą i j ...ania.kot     57114

Pytanie do lekarza !!!
Cukrzyca ciężarnych
Zobacz odpowiedź lekarza Diabetologa
Najczęściej zadawane pytania Zadaj pytanie
Spis treści
-Cipralex – racemiczny izomer citalopramu – nowy lek antydepresyjny
-Co jest przyczyną depresji
-Czym jest psychoterapia w depresji
-Depresja a choroby somatyczne
-Depresja psychotyczna
-Historia bezsenności
-Jak często pojawia się depresja
-Jak pomóc osobie w depresji
-Kiedy rozpoznajemy depresję
-Konieczność zaakceptowania objawów ubocznych związanych z leczeniem
-Leczenie farmakologiczne depresji
-Następstwa depresji
-Nawrotowość w depresji
-Nieco więcej o objawach pojawiających się w depresji
-Niektóre ważniejsze leki przeciwdepresyjne
-Ogólne zasady stosowania leków przeciwdepresyjnych
-Przesłanie do Czytelnika
-Przesłanie do Czytelnika
-Rodzaje depresji
-Skala depresji Becka
-Społeczny aspekt depresji
-Spróbujmy pomóc sami sobie
-Stany depresyjno-lękowe
linki sponsorowane, reklamy







Design by Media Park Sp. z o.o. ® © 1999 & 2017
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.